niedziela, 26 sierpnia 2018

Costwold 24h Challenge

Dzisiaj krótka relacja z pewnego szalonego biegu, a o to jak do tego doszło ;-)

Jakieś dwa miesiące pojechałem pokibicować znajomym, którzy biegli w 24h biegu.
Na moje "nieszczęście" spotkałem tam Gosię oraz Tadzia i tak od słowa do słowa namówili mnie do startu w 24h biegu w ramach sztafety mieszanej pięcioosobowej, na dodatek w dzień moich urodzin.
Pomyślałem, sobie, że takiego świętowania urodzin jeszcze nie miałem, więc będzie super.

niedziela, 15 lipca 2018

Tokio Maraton 2019

Tokio Marathon 2019.

Tak, po czterach latach starań, mam szansę pobiec maraton w Tokio jako Charity Runner i ukończyć ostatni maraton z serii World Marathon Majors. Aby tak się jednak stało muszę nazbierać wymaganą kwotę i dlatego proszę Was o wsparcie mnie, a zarazem charity, które wybrałem w tym celu.

Liczę na Wasze dobre serca , każda złotówka mile widziana ❤️❤️❤️❤️

Oto link do zbiórki : https://www.gofundme.com/charity-runner-tokyo-marathon


niedziela, 9 kwietnia 2017

Boston Maraton 2016

I nadszedł czas na relację z Bostonu....niemal rok po biegu,ale lepiej później niż wcale, a kilka informacji jeszcze może się przydać biegaczom przed tegoroczną edycją ;-) Więc po długiej i mocnej treningowo zimie i kilku nieudanych testach ( półmaraton w Cardiff i kilka testowych dziesiątek) nadszedł czas maratonu w Bostonie. Zajęło mi klika lat aby w nim wystartować więc był to bardzo oczekiwany moment w moim biegowym życiu. Podróż zacząłem od przelotu do Nowego Jorku, gdzie Monia i Artur z Polska Running Team, zaopiekowali się mną po czym po kilku dniach udaliśmy się samochodem do Bostonu.

sobota, 19 listopada 2016

Zamieć - Szczyrk 2016

Bieganie zimą ? Po górach ? Nocą ? Na samą myśl już miałem dość, ale dałem się przekonać znajomym,a dodatkowo fakt, że to będzie niemal w domu, przekonał mnie do startu w Szczyrku w trzeciej edycji biegu Zamieć . Dodatkowym argumentem była okazja pobiec z rzeźnickim partnerem i przy okazji można było omówić przygotowania. Trasa była dla mnie nowym wyzwaniem, nigdy nie biegałem kilka kilometrów pod górę i potem kilka z górki i tak aż do zatracenia przez 24 godziny ;-)

sobota, 5 listopada 2016

New York, New York cz. 3

Trochę czasu minęło zanim pojawiła się trzecia część, niemal rok po wydarzeniu i w dniu następnej edycji, czasem tak bywa ;-)

Ale wracając do tematu po przebiegniętym maratonie ,nie mogło zabraknąć tradycyjnego after party.
Tym razem było trudniej się zorganizować ze względu na duże różnice  w godzinach naszych startów i finiszów, ale ostatecznie wszyscy dotarli na miejsce ;-)


poniedziałek, 30 listopada 2015

New York, New York cz.2

Maratonu czas...

Poprzednia część zakończyła się zakończeniem przygotowań i oddaniu się pod opiekę Morfeusza.
Szczęście nam sprzyjało , po raz drugi w ciągu kilku tygodni przestawialiśmy czas i dostaliśmy w prezencie godzinę snu gratis - to jest to co lwy lubią najbardziej ;-)

Niestety rano nie było litości, Pobudka 4:30 , o dziwo nie było aż tak ciężko, chyba adrenalina tego co mnie czeka wybudziła mnie natychmiast.
Szybkie skromne śniadanie i pospiesznym krokiem udaliśmy w dłuuugą podróż na start.
Na początek musieliśmy dotrzeć do Grand Central Station aby metrem udać się portu, gdzie czekał na nas prom.
Wszystko przebiegało zgodnie z planem do momentu, kiedy zobaczyliśmy tłum ludzi na stacji i okazało się, ze metro jest zamknięte.... Pierwsza niespodzianka- za 5 minut odjeżdżał nasz pociąg a tu nie ma wstępu. Po krótkiej rozmowie z policjantem okazuje się,że stacja będzie otwarta za 10 minut, więc nie jest źle. Jak by mając to na uwadze dzień wcześniej, zaplanowany był przejazd jednym kursem wcześniej więc wszystko pod kontrolą . Po otwarciu stacji trochę czasu nam zabiera znalezienie peronu ;-) To miejsce jest tak wielkie , że w "chowanego" to można się tutaj bawić chyba latami. Ostatecznie z małą pomocą trafiamy na peron i czekamy razem z innymi biegaczami na metro.

sobota, 21 listopada 2015

New York, New York ...cz 1.

Trochę czekałem aby umieścić moją relacją z maratonu w Nowym Jorku i z wszystkiego tego co działo się przed oraz po biegu. Musiałem trochę ochłonąć z tej ilości emocji, chociaż wciąż  poziom jest wysoki ;-)

 Ponieważ działo się dużo, relacja będzie podzielona na dwie części- o wszystkim co się działo przed maratonem w części pierwszej oraz maraton i wszystko co było potem w części drugiej. Jak dla sporej części biegaczy, pobiec maraton w Nowym Jorku jest spełnieniem marzeń i czymś co motywuje do codziennych treningów. Kilka lat temu stwierdziłem i ja, że chciałbym ten maraton pobiec. Wszyscy moi znajomi, którzy tam biegli tak opowiadali o tym biegu, że aż człowieka dreszcze przechodziły i mimo, że jakoś trochę negatywnie byłem nastawiony do tak wielkiego maratonu ( ponad 50 tys. biegaczy), co roku zapisywałem się na losowanie, bo oczywiście kwalifikacje dzięki czasowi w półmaratonie czy w maratonie były po za moim zasięgiem.
 Pierwszy rok - brak szczęścia, drugi rok - brak szczęścia, trzeci rok - brak szczęścia.... Według regulaminu, jeśli ktoś nie został wylosowany trzy razy, miał zapewniony start w następnym roku, ale.....No właśnie tak się złożyło, że akurat w tym roku zakończono stosowanie tego " procederu" więc zacząłem się zastanawiać jak to "ugryźć" inaczej. Za radą znajomych napisałem do organizatorów e-maila z historią mojego biegania i dlaczego tak bardzo chciałbym pobiec ten maraton. Jakie było moje zdziwienie, kiedy dwa dni później dostałem odpowiedź, że "urzekła";-) ich moja historia i przyznali mi miejsce w 2015 roku ;-) Wciąż nie wiedząc sprawdziłem mój profil na ich stronie, kartę kredytową i wszystko się potwierdziło, znajdowałem się na liście, wpisowe zostało ściągnięte a więc mam swój New York ;-)